21 października uczniowie klasy 3e wybrali się na wycieczkę do Poznańskiego Muzeum Pyry. Po drodze przemaszerowaliśmy obok Ratusza, który wyglądał trochę inaczej niż zwykle, gdyż trwa remont elewacji i część ścian była zasłonięta. Po dotarciu do muzeum przywitał nas pan przewodnik i od razu zaprosił na warsztaty kulinarne. Podczas warsztatów dowiedzieliśmy się, że nie możemy zjadać ziemniaków na surowo, bo zawierają solaninę, która może nam zaszkodzić. Ziemniaki można zjadać ugotowane, upieczone lub usmażone pod postacią placków ziemniaczanych czy frytek.
Te, które my mieliśmy przyrządzić miały być upieczone, więc każdy z nas ochoczo zabrał się do pracy. Przyprawiliśmy je solą, papryką i ziołami. Tak przygotowane bulwy trafiły do piekarnika, a my udaliśmy się w „ziemniaczaną podróż”. Choć mieliśmy już wiedzę na temat ziemniaków, to zaskoczyła nas informacja, że na świecie jest mnóstwo odmian, a w Polsce ponad sto.
Ojczyzną ziemniaka jest Peru w Ameryce Południowej. Z zaciekawieniem wysłuchaliśmy opowieści o Francisco Pizzaro, który po podbiciu imperium Inków, przywiózł bulwy ziemniaków do Europy. Następnie przenieśliśmy się w przestrzeń kosmiczną i przyjrzeliśmy się Układowi Pyrocentrycznemu. Stąd udaliśmy się na dwór króla Jana III Sobieskiego, któremu zawdzięczamy pojawienie się ziemniaków w Polsce. Według legendy król otrzymał skrzynię ziemniaczanych bulw po zwycięstwie nad Turkami pod Wiedniem. Początkowo roślinę tę uprawiano tylko w ogrodach królewskich i bardziej służyła ona do ozdoby, aniżeli jako potrawa. Panie wpinały ziemniaczane kwiaty we włosy. Dopiero z czasem i to przez przypadek odkryto smak pieczonej bulwy ziemniaczanej. W muzeum dowiedzieliśmy się także, jak dawniej wyglądały wykopki, co to jest krochmal i jaki jest największy szkodnik ziemniaków.
Ziemniaki uprawiane w Wielkopolsce zwane są pyrami i to właśnie tu najszybciej przyjęła się ich uprawa na skalę przemysłową. Może dlatego nasz region nazywany jest Pyrlandią. W czasie wizyty w muzeum utrwaliliśmy sobie znane zwroty z gwary poznańskiej, a na koniec otrzymaliśmy w tytce upieczoną pyrę i wróciliśmy bimbą do szkoły. To była niezapomniana wycieczka, a upieczona pyra bardzo nam smakowała.
Danuta Szymanowska


