Na pożegnanie lata i z okazji Dnia Chłopaka klasy 3d i 3e pojechały na wycieczkę do Jaracza pod hasłem: „Młyn, wiatrak i… czyli od ziarenka do bochenka”. Zanim jednak odwiedziliśmy Muzeum Młynarstwa, udaliśmy się na ziemniaczane pole, gdzie każdy wziął udział w wykopkach. Przekonaliśmy się, że kopanie ziemniaków motyką to wcale niełatwe zajęcie. Niektórych z nas bolały dłonie, ale to nic w porównaniu z frajdą, jaką było odkrywanie w ziemi mniejszych i większych ziemniaków.
Prosto z pola udaliśmy się do muzeum, gdzie przywitali nas pracownicy. Po zjedzeniu śniadania czekało nas pierwsze zadanie. Wysłuchaliśmy informacji o tym jak dawniej pozyskiwano mąkę z ziaren zbóż, a już po chwili sami mogliśmy spróbować i przekonać się, na czym ta praca polegała. Z energią zajęliśmy się mieleniem zboża na mąkę i kaszę w specjalnie przygotowanych żarnach i stępach. Kiedy po ciężkiej pracy widać było jej efekty, nie ukrywaliśmy naszej radości. Przesialiśmy mąkę przez specjalne sita, a pani prowadząca warsztaty wsypała nam zawartość do woreczków, po to, abyśmy mogli zabrać do domu.
Wcześniej podczas podróży autokarem poznaliśmy podstawowe zboża uprawiane w Polsce. Następnie braliśmy udział w wypieku chleba. Ciasto na wypiek było już częściowo przygotowane, więc po krótkim wyrabianiu trafiło do specjalnego chlebowego pieca. W oczekiwaniu na pyszny chleb, udaliśmy się pod wiatrak, a potem do budynku muzeum. Tam poznaliśmy historię młynarstwa i obejrzeliśmy używane dawniej maszyny, a także poznaliśmy pracę młynarza. Dowiedzieliśmy się, że młyn wodny znajduje się nad rzeką Wełną, która ma charakter górskiej rzeki.
Po dużej dawce wiedzy wróciliśmy do stołów, gdzie przygotowano dla nas ekspozycję różnych produktów zbożowych. Kusiły nas apetyczne chałki, różne rodzaje pieczywa, chrupki, paluszki, babki. Tuż obok, w kociołku tzw. parniku gotowały się ziemniaki w mundurkach, a na grillu piekły kiełbaski. Ucieszyliśmy się, kiedy już wszystko było gotowe, bo byliśmy bardzo głodni i nie mogliśmy się doczekać wspólnej uczty. Na deser własnoręcznie przygotowaliśmy musli z płatków owsianych, miodu oraz rodzynek i orzechów. Na koniec zakupiliśmy pamiątki.
Do domu wróciliśmy zmęczeni, ale pełni wrażeń i bogatsi o nową wiedzę. Dopisała nam piękna słoneczna pogoda, więc tym bardziej wycieczka pozostanie na długo w naszej pamięci.
Danuta Szymanowska
Ewa Wronka


